środa, 2 grudnia 2015

Filmowe Love: Na jedwabnym szlaku

Pomiędzy komediami romantycznymi a thrillerami czasem można odnaleźć obraz nienachalny, przepełniony emocjami i wciągający, choć próżno w nim szukać fajerwerków. Taki jest film Silk (Jedwab, reż. François Girard; 2007; na podstawie powieści Alessandro Baricco). Obejrzałam go pomimo niepochlebnych opinii odbiorców, jako że kieruję się zasadą, by wyrabiać sobie własne zdanie w tematach związanych z szeroko pojętą kulturą i sztuką. I nie żałuję.

źródło
Obraz subtelny. Kruchy i drżący - takie właśnie przychodzą mi do głowy określenia na jego temat, zdecydowanie mało "filmowe". Mamy w nim egzotyczne podróże, przepiękne widoki, surowy klimat Japonii, a wszystko to skąpane we wszechogarniającej wręcz ciszy. Jednocześnie jest to jedynie tło do ukazania wysublimowanej głębi miłości, oddania, poświęcenia, ale i odwagi. To opowieść o tym, jak jedno spojrzenie zmienia mężczyznę i o tym, że prawdziwie zakochana kobieta widzi więcej i dalej. W obrazie Girarda - i jest to moje subiektywne spostrzeżenie - na pierwszy plan wysuwa się jedwabne serce, a sama produkcja jedwabiu, będąca przyczynkiem do opowieści, schodzi na plan możliwie najodleglejszy.

Podobno film nie dorównuje książce (którą zresztą z chęcią przeczytam), czasem można odnieść wrażenie, że obraz się nico ciągnie, a momentami ubogie dialogi działają wręcz na jego niekorzyść. Ale ja (tylko odrobinę zawiedziona Michaelem Pittem w roli Harve'a) ostatecznie muszę stwierdzić, że obejrzałam go z przyjemnością, dałam się porwać tej ciszy i otulić jedwabiem. Myślę, że jest to dobra propozycja na wieczorny seans, szczególnie, że wieczory coraz dłuższe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)