wtorek, 27 stycznia 2015

Szlachetne zdrowie

"Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie
Jako smakujesz,
Nim się zepsujesz [...]"

Fraszka Jana Kochanowskiego nie straciła nic na swej aktualności. Doceniamy nasze zdrowie i możliwość funkcjonowania w pełni sił najbardziej właśnie wtedy, gdy choroba położy nas do łóżka (nadwyrężając nie tylko nasze siły witalne, ale i domowy budżet). Odcienie szarości za oknem już tak nie przygnębiają, gdy ogląda się je spod kołdry, pod którą leży się z przymusu. I tak bardzo właśnie wtedy chciało by się wyjść na spacer. Czas się dłuży odliczany dawkami leków. Wpisy leżą odłogiem, bo głowa nie chce spłodzić zdań możliwych do zaakceptowania. Podniesiona temperatura przymyka przesuszone oczy, zatem i o czytaniu zapomnieć można. Zresztą, o czym ja piszę? Jakie czytanie? Przecież nawet gdyby oczy dawały radę, to i tak nic by z tego nie wyszło, bo co chwilę słychać marudzące Dziecię nie mogące się odnaleźć w zaistniałej sytuacji. Nawet już nie wspominam o katarze, który odebrał resztki jakiegokolwiek snu...

U Nas w domu szpital. Całą Naszą trójkę złamał jakiś nieżyt oskrzeli. Według lekarza zareagowaliśmy na tyle wcześnie, że nie doszło jeszcze do zapalenia i póki co leczymy się bez antybiotyków. Mam nadzieję, że na tym się skończy. Poleżeć sobie jednak nie poleżę (chyba, że w nocy, bo zamiast spać, wciąż nasłuchuję dźwięków z dziecięcego pokoju), bo do etatu Mamy i Żony doszedł jeszcze etat pielęgniarki. Ale nie narzekam. Chorujemy wszyscy rzadko i liczę na to, że po całkowitym wyzdrowieniu na długo zapomnimy o tym okresie. Trzeba się będzie jedynie, albo wzmocnić. Jak odzyskam pełnię sił biorę się za przygotowanie kolejnej porcji syropu z imbiru (pisałam o nim TU), do tego probiotyk i może jakiś w miarę naturalny preparat na podniesienie odporności, możliwy do kupienia w aptece. Gdybyście Wy - odwiedzający me skromne blogowe progi - mieli jakieś sprawdzone preparaty, byłabym wdzięczna zechcieli się nimi podzielić w komentarzach.

Tymczasem życzę Nam i Wam dużo zdrowia i sił na przetrwanie tego chorobowego okresu, jaki teraz nastał. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)