poniedziałek, 19 maja 2014

A po deszczu...

Wystawiam dłoń przed siebie.
Spada na nie kilka kropel.
Za chwilę już ich nie ma, popłynęły między palcami.
Deszcz.
Spływa drobnymi kroplami po policzkach.
Oczyszcza. Metaforycznie.
Uświadamia.
Spoglądam na tęczę. Pozwalam sobie na westchnienie zachwytu.
Zamykam okno.
Już wiem.

4 komentarze:

  1. Po przeczytaniu jeszcze fajniej patrzy się za okno. Gdzie słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Upał taki że wpadłem bo przypomniałem sobie że pisałaś coś o deszczu... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)