czwartek, 13 marca 2014

Nałogi

Do teraz wydawało mi się, że nie mam nałogów. Jakże się myliłam. Okazuje się bowiem, że jagna uzależniona jest od pisania i fotografowania. Ani jednego, ani drugiego nie robię profesjonalnie, ale od początku do końca po swojemu i z sercem. Każdy skończony tekst, każde dobre zdjęcie sprawiają mi tyle radości, że trudno wyrazić to, co wtedy dzieje się w moim wnętrzu. Jestem uzależniona do szpiku kości. Ale jakże fajne to uzależnienie =)

Spróbowałam i zdecydowanie nie spodobały mi się objawy odstawienia. Idę zatem na żywioł, bez wyznaczania granic, ale i bez wyśrubowanych wymagań wobec siebie. W myśl twierdzenia, że słowo czy obraz tracą na wartości, kiedy schowane są do "szuflady". I nie ważne, czy takiej w komodzie, czy gdzieś na osobistym komputerze. Ja swoim dam jeszcze przez czas jakiś pooddychać. Cieszycie się?

1 komentarz:

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)