niedziela, 29 grudnia 2013

Ta ostatnia niedziela...

Ostatnia niedziela 2013 roku. Ten nowy tak blisko. A u mnie znów to przeczucie czy pragnienie... Żeby kolejny był inny. Nawet nie lepszy, bo przecież każdy rok spędzony w gronie najbliższych jest zawsze najpiękniejszy. Ale skromnie zaczęłam marzyć, by nadchodzący był inny. W kilku sferach życia. By coś zmienić, coś ulepszyć, coś naprawić, o czymś w ogóle przestać myśleć... By kilka marzeń przeszło na stronę tych zrealizowanych. Tak, znów mam to poczucie, że wszystko jest możliwe, jeśli bardzo się tego pragnie i nie siedzi na tyłku, tylko działa. Wczepię się w nie, uchwycę, by mi nie umknęło tuż po nowym roku. Nie tym razem.

Koniec roku to zwykle czas podsumowań. Może i ja się o jakieś pokuszę. Muzyczne, filmowe, książkowe... życiowe...
Koniec roku to zwykle czas snucia planów. Zapewne i u mnie takowych nie zabraknie. By kroczyć wciąż naprzód.

Do przeczytania, mam nadzieję =)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)