wtorek, 24 września 2013

Nie dałam się ;)

Zwalczyłam chorobę w zarodku. Ciepłe napoje, gruby wełniany sweter mego Ślubnego i zupełne "zawieszenie" pozwoliły mi na regenerację w ekspresowym tempie. Mój organizm chyba wie, że ja nie mam czasu na chorowanie :)

A wszystkim zaglądającym życzę dużo zdrówka i nie poddawania się jesiennym spadkom nastroju. Do przeczytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)