poniedziałek, 17 czerwca 2013

Istnieję

W sobotę urobiłam się po przysłowiowe łokcie, jakby mój dom miał stanąć w szranki w jakimś konkursie. Ale ja lubię porządek, lepiej mi się w nim funkcjonuje. Kiedy kładłam się spać, byłam pewna, że zasnę jak niemowlę. Nic bardziej mylnego. Moje myśli jakoś zmęczone nie były. I zamiast zasypiać - analizowałam. Do jakich wniosków doszłam tym razem? Moją ostatnią myślą było, że od jakiegoś czasu zdaję się żyć jedynie "fizycznie". Istnieję. Ale wszystko, co robię jest jakby obdarte z uczuciowości. Jakby intelekt i wyobraźnia zostały zepchnięte na dalszy plan. Wywiązuję się z moich obowiązków, ale nie wkładam w nie serca. Nie wiem, jak jeszcze mogłabym to ująć...

Kiepsko się czuję z tą wiedzą o samej sobie. Podziwiam ludzi, którzy potrafili pewnego dnia wstać i powiedzieć sobie, że czas na zmiany i od razu tę myśl zaczęli realizować. Ja sobie z konieczności zmian zdaję sprawę, ale nie wiem, jak się za nie zabrać. Jakbym stała przed murem do rozwalenia bez żadnego narzędzia w ręku...

Ależ ze mnie "narzekacz"...

To podnoszenie się zajmuje mi chyba więcej czasu niż przypuszczałam...

Lepiej już się pożegnam.

2 komentarze:

  1. Wiem co masz na myśli. U mnie ostatnio trochę więcej pozytywnych myśli, ciekawe jak długo. Głowa do góry!!!

    aga skompl.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj:)

    To życzę powodzenia w sprzątaniu tego mieszkania :)
    A tak z innej beczki to ciekawą szatę graficzną masz na blogu :)

    pozdrawiam dnosfera

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)