wtorek, 28 maja 2013

Po polsku...

Dawno nie pisałam o filmach. A to dlatego, że nie mam za dużo czasu ostatnio na ich oglądanie, a jak już coś mi się uda zobaczyć, to nie robi na mnie jakiegoś większego wrażenia i pisać nie bardzo jest o czym. Te filmy, które w tym tekście wymienię, widziałam stosunkowo niedawno. I może nie zrobiły na mnie piorunującego wrażenia, ale mocno zaciekawiły i warto o nich wspomnieć. Po pierwsze dlatego, że to kino polskie. Po drugie dlatego, że można o nim powiedzieć, iż jest w jakimś stopniu "zaangażowane". Po trzecie dlatego, że to nie proste "komedyjki" i już za samo to należy się ogromny plus ich twórcom...


Pierwszy film to Gry uliczne (reż. Krzysztof Krauze, 1996). Obraz nawiązuje do prawdziwej historii o śmierci Stanisława Pyjasa. Trudno mi ustosunkować się do tego, jak ma się fabuła filmowa do prawdziwych wydarzeń z 1977 roku, bo pamiętać tego nie mogę. Sam film jednak ogląda się z prawdziwym zainteresowaniem, prowadzone przez głównych bohaterów - Janka Rosę (Redbad Klynstra) i Witka (Robert Gonera) śledztwo dziennikarskie wciąga swą zawiłością, a jego zakończenie zaskakuje tym bardziej, gdy próbuje się w nim odnaleźć "drugie dno". Mnie dodatkowo film Krauzego skłonił do poczytania o wydarzenia z 1977 roku i wyciągnięcia własnych wniosków na temat ówczesnego systemu, o których jednakowoż pisać tu nie będę. Obraz jak najbardziej polecam - nie tylko tym, których młodość i dorosłość przypada na lata w filmie ukazane.


Drugi film wszedł na ekrany w 2009 roku. Opowiada jednak historię także nie najmłodszą, bo jego akcja rozpoczyna się tuż przed wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego. Chodzi o film Wszystko, co kocham (reż. Jacek Borcuch). Muszę przyznać, że sięgnęłam po niego ze względu na muzykę. Zarówno tą filmową, jak i tą, z którą identyfikuje się główny bohater - Janek (Mateusz Kościukiewicz). I nie zawiodłam się. W filmie Borcucha spotykają się - niejako na jednej płaszczyźnie - muzyka właśnie, a konkretniej punk rock, młodzieńczy bunt, pragnienie wolności, miłość, osobiste dramaty i wielkie marzenia. Obrazy, które mnie urzekły i formą, i treścią. Niektóre mogły by być nieco subtelniejsze, niektóre bardziej wyraziste. Ale ogólnie film naprawę warty polecenia.

Pozdrawiam muzycznie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz. Nie widać go? To dlatego, że lubię czytać pozostawione dla mnie słowa jako pierwsza :)